piątek, 21 marca 2014

Ciasteczka orkiszowe z różą


Ostatnio zewsząd dochodzą do mnie słuchy o modnych dietach. Stosują je, zwłaszcza na wiosnę, gwiazdy i przeciętni zjadacze chleba. O przepraszam... zjadacze chleba nie brzmi już w tym kontekście dobrze. Bezglutenowcy wszak nie tykają tradycyjnego chleba.Mowa bowiem o dietach: bezglutenowej, bezmięsnej, bez nabiału, bez białego cukru i bez laktozy oczywiście. Za to z ksylitolem, syropem z agawy i różnymi zamiennikami glutenu. Najgorzej jeśli wszystkie wymienione diety są kombinowane bo wtedy wyłania nam się raczej nędzny i monotonny obraz. 
Nie sądzę by ani wyizolowany ksylitol, ani czyste białko roślinne ani seitan (czysty gluten, który dla przekory jest też włączany do rozmaitych diet) były dobre dla naszego organizmu.
Nie wydaje mi się, żeby nagle w społeczeństwie doszło do epidemii celiakii i nietolerancji laktozy. Rozumiem osoby, które od dzieciństwa cierpią na różne schorzenia. Ale trend według którego należy eliminować z diety różne komponenty też nie jest najlepszym rozwiązaniem w przypadku zdrowych ludzi. Zwłaszcza gdy znajduje zastosowanie wyłącznie dla zrzucenia kilogramów. Wiele osób mylnie interpretuje swoje problemy z trawieniem i nie konsultuje ich u specjalistów. Wynika to z niewłaściwie skomponowanych posiłków a nie chorób. Inni ulegają modzie, co wydaje mi się jeszcze gorsze.
Myślę, że dieta powinna być przede wszystkim różnorodna. Znajdzie się w niej miejsce na pszenną bagietkę i kromkę razowca tak samo jak porcję kaszy jaglanej albo quinoa. Jedynie umiar i rozsądek może nas dziś uratować. Ani obsesyjne unikanie 'niezdrowych' pokarmów, ani też pochłanianie junk food bez umiaru nie zaprowadzi nas daleko. 

Dzisiejsze ciasteczka powstały poprzez zmodyfikowanie innego przepisu. Są w sam raz słodkie i smakują jak ciastka a nie zdrowe chrupki bez wyrazu, bo taka była moja intencja. Upiekłam je z dodatkiem mąki orkiszowej z pełnego przemiału ale nie zrezygnowałam całkiem z mąki pszennej. Dzięki temu są miłą odmianą od zwykłych wypieków. W moim przepisie mąka orkiszowa stanowi jedynie połowę, jeśli lubicie możecie jeszcze odrobinę zmienić proporcje obu mąk (zmniejszając ilość mąki pszennej na korzyść orkiszowej z pełnego przemiału).
Jeśli lubicie domowe ciastka to te na pewno Wam zasmakują. 


Ciasteczka orkiszowe z różą albo porzeczką

200g mąki orkiszowej z pełnego przemiału
200g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 jajko i 1 żółtko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
140 g cukru pudru
230 g miękkiego masła
konfitura z płatków róży lub dżem z czarnej porzeczki


Masło mieszamy z cukrem (na przykład przy użyciu robota kuchennego). Dodajemy ekstrakt waniliowy i mąki wymieszane z proszkiem do pieczenia. Dodajemy jajko i żółtko. Zagniatamy na jednolitą masę. Schładzamy przez około pół godziny w lodówce. 
Po wyjęciu z lodówki formujemy z ciasta małe kulki jednakowej wielkości. Spłaszczamy je odrobinę dłonią i w każdej robimy zagłębienie na konfiturę (użyłam wyciskarki do mojito).
Układamy na papierze do pieczenia i podpiekamy przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni. Wypełniamy konfiturą albo dżemem porzeczkowym i dopiekamy przez kolejne 10 minut, aż do lekkiego zarumienienia na brzegach. 
Studzimy na kratce. 
Smacznego

2 komentarze:

  1. Robiłam kiedyś takie, ale z wisienką na środku. Wyglądają ładnie a smakują cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny tekst. Umiar - tak, radykałom dziękujemy...a ciastka pyszne.. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu i komentarze :)