poniedziałek, 12 grudnia 2011

Pierniki


W domu rodzinnym mojej Babci na Święta Bożego Narodzenia piekło się pierniki, dużo pierników. Babcia opowiadała o tym zawsze w adwencie. Prababcia Apolonia dla licznej Rodziny na Święta musiała piec całe kosze. Zostawały potem na pół zimy. Dzieci chowały je w kieszeniach kożuchów żeby nabrały kruchości w srogie mrozy.
Pierniki piecze się też w moim domu. Gdy piekła z nami Babcia robiliśmy to według jej starego przepisu ale co roku inaczej, trochę na oko. Babcia gotowała zaprawę piernikową z miodu, cukru, przypraw korzennych i smalcu! Bo pierniki muszą być tłuste a smalec został w recepturze od czasów, gdy masło trzeba było ubijać godzinami. W małym naczyniu Babcia rozrabiała sól rogową, czyli amoniak z odrobiną zimnego mleka. Błyszczące ciasto nie leżakowało. Od razu robiliśmy próbę czy pierniki dobrze rosną, nie przypalają się i nie rozlewają. Piekła cała rodzina, wszyscy pomagali. Dziadek mył blaszki i pilnował piekarnika. Reszta wycinała i układała. 
Uwielbiałam ten czas, choć nudziłam się już po pierwszej godzinie wspólnej pracy. A pierników piekło się wiele: serca, katarzynki, gwiazdki, z foremek zrobionych własnoręcznie przez Dziadka. Na koniec moja Babcia wyjmowała związane sznurkiem pierścienie i robiliśmy brukowce. Z piernikowego ciasta formowaliśmy i wycinaliśmy krótkie wałeczki. Do pierścieni ułożonych na blaszce wrzucaliśmy ich tyle, by uformowały grube ciastko. Po upieczeniu wyglądały jak wybrukowane. Zwykle po Świętach to brukowce zostawały najdłużej. Po pieczeniu wszystkie pierniki trzeba było polukrować białym lukrem. Moja Mama układała je w werandzie aby skruszały w zimnie. W czasach PRL-u gdy w sklepach nie było nic, po Świętach wyjmowaliśmy kolejno słodkie pierniki i zajadaliśmy ze smakiem do kawy. Dziś w sklepach jest tyle foremek ile dusza zapragnie. Do kupienia są kolorowe posypki, polewy, gotowe mieszanki przypraw i wygodny w użytku papier do pieczenia. 
Dla mnie czas pierników jest czasem magicznym, przypomina mi o tych dawnych ciężkich czasach ale też o bliskich i gwarnej kuchni przed Świętami. Dziś sama piekę pierniki tak jak moja Babcia. Piekę dużo mniej ale pamiętam czego mnie uczyła, że ciasto musi błyszczeć od tłuszczu, że sól rogową trzeba rozrobić w mleku i że wałkować trzeba grubo. 
Nigdy nie zdobię pierników kolorowym lukrem, tylko na biało, dodaję tylko naturalne dodatki, orzechy i rodzynki, czasem trochę czekolady. Te wieszane na choince ozdabiam wyjątkowo błyszczącymi perełkami. Najchętniej jednak zjadam je... bez dodatków, słodkie aromatyczne i kruche.


Pierniki
1 kostka masła
pół kostki smalcu
0.5 kg miodu
0.5 kg cukru
4 jajka
dowolna przyprawa do piernika
4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka sody oczyszczonej
2 łyżki mielonej kawy
2 łyżki kakao
łyżka cynamonu
łyżka mielonych goździków
łyżka gałki muszkatołowej
łyżka mielonego kardamonu
łyżeczka mielonego pieprzu
2 kg mąki


W garnku trzeba rozpuścić tłuszcze, przy czym proporcje smalcu do masła są rzeczą dowolną. Do tłuszczu dodajemy cukier i miód oraz wszystkie korzenne przyprawy. Gotujemy wszystko do połączenia się składników i uwolnienia aromatów po czym lekko studzimy. Mąkę (na początek 1.5 kg) z proszkiem do pieczenia przesiewamy do dużego naczynia i dodajemy do niej jeszcze ciepławą masę piernikową. Na koniec dodajemy jajka, uważając aby masa nie była za ciepła. Wszystko zagniatamy. W małym kubeczku rozrabiamy sodę oczyszczoną w odrobinie mleka (2 łyżki) i dolewamy do ciasta. Całość wyrabiamy na gładką masę, nie powinna kleić się do rąk ani ciągnąć, wałkowana powinna lekko błyszczeć i dać się łatwo odrywać. W razie potrzeby dosypujemy mąki aż do uzyskania właściwej konsystencji. Ciasto wałkujemy podsypując stolnicę niewielką ilością mąki i wycinamy pierniki. Pieczemy na papierze około 10-12 minut, w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 stopni. Ciastka powinny wyrastać tylko troszeczkę, mieć kolor jasnobrązowy i gładką powierzchnię. Z podanej porcji otrzymamy sporo pierników, ciasto można  jednak przechować nawet kilka dni w lodówce i piec po trochu, albo zmniejszyć proporcje o połowę. 
Smacznego.

8 komentarzy:

  1. Śliczne, takie równiutkie!

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie ładne fotki, takie świąteczne.
    ach, pierniczki... zapachniały święta.

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne, takie równiutkie. u mnie nigdy nie było tradycji pieczenia pierników, ale w tym roku wpadłam w piernikowy szał i mam nadzieję popadać w niego co roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowne pierniczki, moje jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za miłe słowa!
    @Kaś, może Ty zapoczątkujesz nową piernikową tradycję w Twoim domu, bo przecież ktoś musi być pierwszy :)
    @Magda udanych wypieków Ci życzę wobec tego!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu i komentarze :)