czwartek, 15 grudnia 2011

Opłatek i kokosanki


Gdy byłam dzieckiem moim ulubionym momentem Wigilii, oprócz wręczania prezentów, było dzielenie opłatkiem. Łamaliśmy wtedy z moim kuzynostwem największe kawałki, bo zwyczajnie lubiliśmy ten delikatny smak. Opłatek wigilijny jest tradycją niewątpliwie polską i w innych krajach nie traktuje się go z takim pietyzmem. Wypiekanie opłatków jest nie lada sztuką, wymaga bowiem cierpliwości i delikatności. Opłatek łatwo przypalić albo wypiec za bardzo, a przecież ma być biały i czysty. Tylko zwierzętom podawało się dawniej na wsiach różowe opłatki, barwione sokiem buraczanym. Opłatki wypiekane są zwykle przez zakonników ale czasem trudnią się tym ludzie świeccy. Kiedyś produkcją opłatków zajmowała się Rodzina zaprzyjaźniona z moją. Gotowe opłatki trzeba było wycinać w różne kształty na specjalnych prasach a pozostałe skrawki można było zjadać. Wszyscy znajomi pomagali w wycinaniu, bo chyba każdy lubi smak opłatka.
Jakie było moje zdziwienie gdy pewnego razu podczas wizyty w niemieckim sklepie spożywczym znalazłam półkę z opłatkami różnego rodzaju i wielkości. Mogłam kupić opakowanie białych albo razowych i zjeść całe od razu. Dziś opłatków używa się do świątecznych wypieków. Piekę na nich lekkie jak piórko, delikatne bezy z dodatkiem kokosu. Ta kompozycja jest moim zdaniem typowo świąteczna. Choć kokosowe bezy przygotowuje się właściwie przez cały rok, tylko na Boże Narodzenie te makaroniki piecze się na opłatkach. Jest jeszcze jeden powód dla którego piekę kokosanki akurat teraz, wykorzystuję białka pozostałe po pieczeniu kruchych ciasteczek.  

Kokosanki na opłatkach

3 białka jaj
szklanka cukru kryształu
200g wiórków kokosowych
opłatki

Białka jaj należy ubić na sztywną pianę. Następnie powoli dodawać cukier cały czas ubijając. Piana z białek powinna się utrwalić, stać się błyszcząca i sztywna. Gdy w białkach nie ma już kryształów cukru trzeba dodać wiórki kokosowe i delikatnie wymieszać łyżką. Gotową masę przy pomocy dwóch łyżeczek układamy na opłatkach i suszymy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni przez 5 minut a następnie zmniejszamy temperaturę do 150 stopni i suszymy jeszcze około 15 minut. Należy przy tym uważać aby ciasteczek nie przypalić i nie dopuścić do zbytniego zbrązowienia. Idealne kokosanki są chrupkie na zewnątrz a lekko ciągnące w środku, tak jak dobra beza.
Smacznego. 

6 komentarzy:

  1. Jestem jak najbardziej za! Podobają mi się te lekkie ciacha! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rokrocznie byłam tą osobą, która zjadała cały opłatek pozostały po wspólnych życzeniach (ten, który leżał na stole). Pomimo wieku, w którym te manewry zwykle już nie przechodzą, nadal to robię :D
    Ja nie spotkałam jeszcze opłatków tak po prostu w sklepie - jeśli jednak je kiedyś znajdę, na pewno zacznę od upieczenia tych kokosanek. O ile wcześniej nie zjem wszystkich sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale zgrabne Ci wyszły, i takie wyrośnięte :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opłatki kupuję tu:
    http://allegro.pl/oplatek-do-prac-plastycznych-jadalny-krazki-i4901968840.html
    robię z nich "światy" na choinkę :)
    A w tym roku zrobię takie ciasteczka, mam nadzieję, że nie spalę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiaj wypróbuję. Mam nadzieję, że będą pyszne. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na blogu i komentarze :)