poniedziałek, 4 lutego 2013

Owocowy król i królowa


Jest taki owoc, który albo pokochasz albo znienawidzisz. Ludzie mówią, że pachnie jak piekło a smakuje jak niebo. Durian rośnie wysoko na drzewach. Owoce zamknięte są w wielkiej, pokrytej ostrymi kolcami skorupie. Jeśli jest dojrzały poznasz to po zapachu, który jest tak silny, że przenika wszystko. Z tego też powodu w wielu azjatyckich sklepach obowiązuje zakaz handlu durianami. 
Azjaci uwielbiają duriany. W sezonie, który trwa dość długo na ulicach powstają specjalne stoiska z tymi owocami. Całe ciężarówki wypełnione kolczastymi owocami dostarczają ten przysmak do miast. Sprzedawcy rozcinają owoc specjalnym tasakiem i pozwalają spróbować kupującemu. Jeśli miąższ jest dość słodki i miękki wydobywa się go ze skorupy i pakuje. W samym środku duriana znajduje się twarda, niejadalna pestka. Smacznego miąższu jest więc niewiele. Dostępne są trzy odmiany durianów, każdy nieco inny. Ich wielbiciele są jednak zgodni co do tego, że żadnej z nich nie wolno łączyć z alkoholem (może to być kombinacja toksyczna).
Sama nie wpadłam w durianowy zachwyt ani w obrzydzenie. Uważam, że ten owoc jest smaczny, delikatny i kremowy, lekko orzechowy. Nie przepadam za to za cukierkami, lodami i chipsami z duriana. Według mnie po przetworzeniu zostaje tylko nieprzyjemny zapach i nic z wyjątkowego smaku. 


Na malezyjskich straganach króluje jeszcze jeden niewielki owoc. Kudłate, czerwone kulki, niekiedy sprzedawne jeszcze na gałązkach, w formie bukiecików. Królowa owoców to rambutan. Strukturą przypomina nieco duriana, bo oto w kosmatej skórce zamknięty jest biały miąższ, który otacza twardą niejadalną pestkę. Żeby się do niego dostać wystarczy wziąć dojrzały owoc w obie dłonie, lekko nacisnąć i przekręcić. Rambutany mają wiele odmian. Czasem są mniejsze, czasem większe i mniej kudłate ale zawsze smakują jednakowo słodko. 


Oprócz miłościwie panujących króla i królowej na targach Azji spotkałam wiele rodzajów  pysznych owoców. Niesprawiedliwe byłoby nie wspomnieć różnych odmian mango, bananów, owoców smoczych, marakuji zwanych czasem owocami pasji, owoców wężowych, mangostanów, star fruitów, chińskich jabłek, sawo i wielkich jackfruitów. Spotkałam znajome ananasy i inne całkiem obce, których nazwy nie znam do dziś. Smaki mają tak różne i tak dalekie od naszych swojskich, że nie ma co porównywać. Aż chciałoby się sięgnąć teraz po kilka... 

1 komentarz:

Dziękuję za wizytę na blogu i komentarze :)